Czy odmowa wypożyczenia książki nie byłaby działaniem zrażającym ucznia do biblioteki? Czy taka biblioteczna cenzura ma sens, szczególnie jeśli część rodziców nie ma problemu z kupowaniem dziecku tego rodzaju książek (pewnie nie zagłębiając się w ich treść)? Czy jednak niektórzy rodzice nie będą mieli do szkoły pretensji, gdy zobaczą u dziecka wypożyczoną z biblioteki szkolnej książkę zawierającą liczne wulgaryzmy, drastyczne sceny obyczajowe i demoralizujące wzorce zachowań? Poniżej kilka wypowiedzi na ten temat.
Czy komukolwiek w jakiejkolwiek szkole przyszłoby do głowy zgodzić się na udział 11- czy 12-latków w...





