Mówi się dużo i od dawna o niedostatkach umiejętności cichego czytania ze zrozumieniem, ale o głośnym czytaniu jakby nie wypadało wspominać, bo to atrybut edukacji wczesnoszkolnej. Każdy polonista wie, na kogo w tej kwestii może liczyć w klasie, na akademiach są dyżurni konferansjerzy i, jeśli nagle któregoś z nich zabraknie, powstaje nie lada kłopot. Organizuję od kilku lat comiesięczne wieczorki literackie i dotkliwie boleję nad tym, jak wiele niezwykłych fragmentów umyka uwadze słuchaczy tylko z tego powodu, że nie zostały przyzwoicie przeczytane. Stąd pomysł, by nobilitować sztukę głośnego czytania wśród...




