Od zawsze chciałem, by biblioteka szkolna była czymś więcej niż tylko wypożyczalnią w dosłownym znaczeniu. Marzyłem, by było to miejsce, gdzie można odpocząć, spędzić czas z innymi czy rozwinąć własne pasje, umiejętności, kompetencje i zainteresowania. By biblioteka była takim „sercem szkoły”. Mam to szczęście, że pracuję (od 2014 r.) w bibliotece szkolnej z koleżanką, która odciąża mnie nieco od nielubianej przeze mnie papierkowej roboty. Mogę więc w bardzo dużym stopniu skupić na organizacji różnorodnych, często spontanicznych, działań (oczywiście poza wrześniem i czerwcem, gdy przygniatają nas podręczniki szkolne i...




