Przygodę z tańcem towarzyskim zaczęłam dosyć późno – dawno przestałam być nastolatką, zdążyłam też odebrać dyplom ukończenia studiów bibliotekoznawczych, a nawet popracować kilka lat w bibliotece gimnazjalnej. Czyli właściwie wtedy, kiedy osoby parające się tym sportem na poważnie zawieszają buty taneczne na kołku. Na szczęście dla takich jak ja, którzy w drugiej połowie życia odkrywają w sobie predyspozycje do skoordynowanego ruchu w takt muzyki, stworzono kategorię „hobby”.
Jak zaczęło się moje uzależnienie od tańca? Jakiś czas temu poszłam na zwykły kurs tańca dla początkujących, potem na jeszcze jeden, kolejny… aż...





