Czy ktoś pamięta ekranizację Nad Niemnem, a w niej fragment, gdy Kirłowa namawia Teosia Różyca do żeniaczki z Justyną Orzelską, a on reaguje ze śmiechem?
„‒ W takich amfibiach, jak panna Justyna, kochać się bardzo można, ale żenić się z nimi ‒ impossible.
‒ Amfibie! ‒ zawołała Kirłowa ‒ Kobietę do żaby przyrównywać…!
‒ Naturalnie ‒ przerwał Różyc. ‒ Sama pomyśl: urodzona i nie urodzona, wychowana i nie wychowana, biedna i nie biedna… słowem, nie wiedzieć kto…”.
Świętuję 8 maja, nie 14 października
Kolega Różyc istotnie nie był szarmancki, nazywając Justynę żabą (a dosłownie: płazem), ale miał nieco racji. I jak...




