Jesień (ubrana szaro, czarny parasol): Ale jestem nieszczęśliwa. Nikt mnie nie lubi. Ciągle słyszę: ach ta jesień, znów pada, jak szaro, trzeba się cieplej ubierać, ta okropna szkoła się zaczęła (przedrzeźnia). Czy w ogóle kogoś cieszy moje przyjście? Gdy nadchodzi wiosna, to zawsze radość jest wielka – apele, ogniska, marzanny – a mnie nawet jednym ciepłym słowem nie powitają. Chyba sobie popłaczę deszczem (otwiera czarny parasol).
Lato (kapelusz, okulary, nadchodzi ciągnąć kolorową walizkę na kółkach, nuci: „Lato, lato wszędzie…” lub inną letnią piosenkę): A ty co? Znów wpadasz w te swoje ponure jesienne nastroje?...





