„Gazeta Wyborcza” przez kilka miesięcy prowadziła akcję „Kanon książek dla dzieci i młodzieży”. Jej efektem jest ogłoszony w lutym wykaz 50 książek, które zostaną wydane w jednolitej szacie graficznej i – jak należy sądzić – z silnym wsparciem medialnym „Gazety Wyborczej”. A o tym, że „Gazeta” może dużo, chyba nie trzeba już nikogo przekonywać.
Kanon powstał dobrze znanym systemem quasi-demokratycznym: niby zrobiono jakiś plebiscyt, ale potem i tak ostateczną listę ustawili eksperci.
Każdy kanon książek siłą rzeczy musi być dyskusyjny, bo (na szczęście) dla każdego inne książki są ważne. Nie da się z...




