Scena I
Kowal (ciężko siada na krześle, wzdycha): To już prawie połowa maja. A jakoś mało ludzi przychodzi podkuwać konie po zimie. Słońce wysoko, a roboty nie widać. Następny dzień się kończy. Pora chyba będzie zamknąć kuźnię. Tak widać być musi. Zawsze coś się kończy, a coś zaczyna. Ile to już lat minęło od zakończenia wojny? Mamy przecież rok 1935. I w pewnym momencie wszystko się skończyło. Walka, bohaterstwo i legiony. Zostały pieśni, wspomnienia i uniesienia w rocznicę wymarszu Kadrówki z Oleandrów, z Krakowa. Młodość, oj, młodość. Pamiętam ten błysk oczu Marszałka, jego płomienne spojrzenia w czasie...





