I
„W poezji Jana Twardowskiego człowiek przez całe życie jest dzieckiem, jak trzcina kruchym, chwiejnym, ale niełamliwym. […] Żeby wierzyć, kochać, mieć nadzieję, nie wystarczy rozmyślać nad trzema cnotami ewangelicznymi. Trzeba na to dziecięcej, nie kontrolowanej przez rozum wyobraźni, spontanicznej uczuciowości. Dzieciństwo mija, ale dziecięctwo jest całożyciowym skarbem, podstawą wybranej przez Twardowskiego »wielkiej wiary malutkiej«, która potrafi przenosić góry”.
(H. Zaworska: Trzcina czująca. W: Lekcja z księdzem Twardowskim, s. 5 i 7)
II
proszę ciebie moja wiaro malutka
powiedz już swojej starszej siostrze
–...





