Gdy raczkowałam w zawodzie, dostałam nakaz prowadzenia rankingu najlepszych czytelników. Kryterium oceny była liczba wypożyczeń w danym okresie. Bezmyślnie na to przystałam, ale kiedyś przyszła do mnie zafrasowana matka pewnej uczennicy: dziewczynka miała w domu bogatą biblioteczkę, czytała bez umiaru, a w szkole nikt o tym nie wiedział i nikt jej za nic nie nagradzał. Przeanalizowałam to i zmieniłam system.
Mam za swoje
Niedawno chciałam kupić pewną serię powieściową. Jako że nie jest to nowość, nie mogłam jej obejrzeć w księgarni. Udałam się zatem do biblioteki publicznej, gdzie występuję incognito; nie wiadomo,...




