Wspomnienie z jednego miejsca pracy: księgozbiór podręczny jest zamknięty w przeszklonej szafie, na której stoją donice z paprotkami. Paprotki rosną sobie zdrowo, zwisają w obfitości, zasłaniają drzwi szafy oraz jej zawartość i utrudniają dostęp do księgozbioru. Poza tym mają niecny zwyczaj wplątywania się we włosy, przez co przynajmniej raz dziennie odgrywam biblijnego Absaloma uwikłanego w gałęzie. W bibliotece nie wolno niczego zmienić bez zgody głównej bibliotekarki (kochającej paprotki), więc książki pozostają niedostępne.
POD RĘKĄ
Teraz, gdy polonistki przyprowadzają do biblioteki klasy w celu zaznajomienia...




