Chodziłam do liceum, którego dumę stanowiła klasa zwana algorytmiczną. Był to elitarny zbiór niemal samych chłopców, stereotypowo poubieranych w kraciaste koszule, którzy snuli się po korytarzach z wielkimi tomiszczami, krótko i niejasno zatytułowanymi „C++". Snuli się zresztą stosunkowo rzadko, bo większość czasu spędzali na międzynarodowych olimpiadach lub uzupełniając zadania z matematyki, które stracili podczas nieobecności. Owiani byli nimbem tajemnicy (dzisiejsza młodzież użyłaby pewnie anglicyzmu freak), głównie dlatego, że nikt właściwie nie wiedział, czym się zajmują i co to są te „algorytmy"....





