Wszyscy wiemy, że skontrum jest równie przyjemne co wyrywanie zębów, więc gdy nadchodzi czas na inwentaryzację, zaczyna się nerwowa krzątawica. Jest sobie jedna bibliotekarka i całkiem spory księgozbiór. Teoretycznie jest też komisja inwentaryzacyjna. Praktycznie pomagają zupełnie inne osoby – osobiście staram się oszczędzić koleżanki z grona, angażuję do pomocy pilne i odpowiedzialne uczennice. Zaczynam od ponumerowania regałów, każdy regał przydzielam parze dziewcząt. Im więcej par, tym szybciej i weselej. Jedna odczytuje numery książek, półka po półce, druga wpisuje je (czytelnie!) na kartkę.
Co robi bibliotekarka?...





