Uczeń 1:
Wjeżdża na stację lokomotywa,
ciężka, ogromna i pot z niej spływa.
Tłusta oliwa.
Zwalnia i sapie, dyszy i dmucha,
żar z rozgrzanego jej brzucha bucha.
Buch – jak gorąco!
Uff – jak gorąco!
Jedno za drugim koła skrzypnęły,
wszystkie wagony równo stanęły,
przez megafony słychać zapowiedź,
a w drzwiach stanęli pasażerowie.
W pierwszych drzwiach stały same
grubasy,
stały i jadły tłuste kiełbasy.
W drugich atleci, jacy wspaniali,
chociaż armacie rady nie dali.
Wysocy, niscy – z wszystkich
wagonów,
tłumy podróżnych pędzą do domów.
A tych wagonów jest ze czterdzieści,
Tuwim w nich wszystkich dobrze
rozmieścił,
Sam też...




