Kilka lat temu przejęłam bibliotekę szkolną z przestarzałym księgozbiorem oraz śladowymi ilościami lektur obowiązkowych i uzupełniających. Jak tu mówić o „obsłudze” procesu nauczania, gdy uczniowie nie mogą przygotować się do lekcji języka polskiego z powodu braku lektur w bibliotece szkolnej?
Pracuję w niewielkiej szkole podstawowej (po dwie klasy w każdym poziomie) i moja współpraca z Radą Rodziców układa się dość dobrze. Otrzymuję doraźnie fundusze na książki, lecz są to kwoty niewystarczające do zreformowania przestarzałego księgozbioru. Oprócz wydatków na książki, pieniądze otrzymane od Rady Rodziców...




