Małpka:
Martwię się o naszą Papużkę. Od czasu gdy za blisko niej wybuchły noworoczne fajerwerki, ma kłopoty ze słuchem i ciągle coś przekręca, bo źle usłyszy.
Smok:
Też to zauważyłem. Ostatnio opowiadałem jej, że lody puściły na rzece, a ona się pyta: „Jakie kłody?”. I musiałem jej jeszcze raz to powtórzyć, tylko głośniej.
Biedronka:
Moi drodzy, niedługo będzie po zmartwieniu, bo przecież już za dwa dni nasza Papuga idzie wreszcie do laryngologa. Na pewno lekarz na te jej kłopoty ze słuchem pomoże.
Tygrys:
Ze słuchem pewnie tak, ale rozumu jej od tej wizyty nie przybędzie.
Małpka:
Tygrysie, znów jesteś złośliwy. Nie...





