Gdy piszę te słowa, ustawa o reformie edukacji leży na biurku prezydenta i czeka na podpis. Prezydent Duda dotychczas podpisywał wszystkie ustawy, więc szanse, że nie podpisze akurat tej, są niewielkie. Nawet gdyby tak się stało, to przecież nie zakwestionuje całej idei reformy (która była jednym z punktów programu wyborczego jego obozu politycznego), lecz ewentualnie zwróci uwagę na konieczność dokonania jakichś poprawek lub opóźnienia daty wprowadzenia reformy w celu jej lepszego przygotowania. A zatem przedstawiony obecnie kanon lektur prędzej lub później stanie się pewnie obowiązujący.




