Na 35 urodziny „Filipinka” otrzymała zmniejszony, wygodniejszy dla czytelnika format, nową okładkę. Tygodnik jest wreszcie kolorowy, a poszczególne kartki nic „fruwają”. Wziąwszy jeszcze pod uwagę poprawę jakości papieru, można stwierdzić, że „Filipinka” dogoniła pod względem edytorskim czasopisma najnowszej generacji, czyli ukazujące się od 2-3 lat: „Dziewczynę”, „Bravo”, „Luizę” czy „10/20”. Czy jest się z czego cieszyć? Czy wszystkie te zabiegi nie odbiły się na oryginalności „Filipinki”? Była przecież do tej pory czasopismem takim, jak żadne inne. Bliższe zapoznanie się z zawartością pisma rozwiewa wszelkie...





