Fragment listu do redakcji:
„(...) Bywają tygodnie, w których mam po 4-5 godzin tzw. doraźnych zastępstw dziennie. W sumie na zastępstwach spędzam więcej czasu niż w bibliotece. Oczywiście nikt mi za to nie płaci, bo wysyłana jestem na zastępstwa w ramach moich godzin pracy. W tym czasie biblioteka jest zamknięta. Biblioteka siłą rzeczy jest zaniedbana. Nie sposób nic zaplanować, nic zrobić. Budowaniem katalogu komputerowego zajmowałam się po pracy. Od stycznia przestałam. Powiedziałam dyrektorowi, że lubię moją pracę, ale przyszłam pracować do biblioteki a nie na etat „pani od zastępstw”. Na moje...





