Scena I
Na scenie stoi pulpit z nutami. Słychać dźwięki strojącej się orkiestry symfonicznej, po chwili wychodzi Dyrygent, staje tyłem do publiczności, dyryguje, macha batutą, słychać muzykę. Z czasem dźwięki cichną, Dyrygent opuszcza ręce. Odwraca się.
Dyrygent:
Kiedy zgasną światła, wybrzmią oklaski, jeszcze czujemy emocje.Z każdą chwilą jednak stają się coraz słabsze, aż wreszcie powracamy do normalnego życia. Każdy artysta musi zderzać się z rzeczywistością, czy tego chce, czy nie. Ile pozostanie po kompozytorze? Jego dzieła? Oczywiście. Ale czy śpiewacy
z chóru życia zaśpiewają o nim pieśń wieczności? Oto pytanie....





