Uczeń ma prawo
Na pewno informować. Czy ktokolwiek by zadawał takie pytania, gdyby chodziło np. o zamkniętą w „godzinach urzędowania” bibliotekę publiczną albo o jakąkolwiek placówkę usługową czy instytucję dla dorosłych? Jeśli coś jest zamknięte, a powinno być otwarte, to klient ma prawo do informacji. I przede wszystkim nie chodzi tu o informacje, dlaczego placówka jest nieczynna, lecz o prawo do informacji, KIEDY będzie czynna. Dlaczego uczeń (który jest głównym klientem biblioteki szkolnej) miałby nie mieć takich uprawnień? Nie należy takiej informacji traktować jako jakiegoś „tłumaczenia się” przed uczniem....





