Ogólnoświatowy kryzys z pewnością w ten lub inny sposób dotknie, a może już dotyka, zasobów finansowych bibliotek. Zmieniający się jak w kalejdoskopie ministrowie edukacji co roku wymyślają nowe listy lektur, nie martwiąc się zgoła o to, skąd biblioteki szkolne wyczarują dla każdego z roczników odpowiednią liczbę egzemplarzy – dajmy na to Pożogi Zofii Kossak. Książki, zakupione za zdobyte z trudem fundusze, będą potem zalegać na półkach…
Są rzeczy, na które nie mamy wpływu. Oszczędności trzeba szukać gdzie indziej.
Prawie introligator
W Rybniku od lat współpracujemy ze sobą, przemieszczając lektury do...





