Tak się dziwnie składa, że głównymi aktorami w tym spektaklu szczucia na nauczycieli byli samorządowcy, niektórzy politycy i niektórzy dziennikarze. A przecież akurat te grupy społeczne z reguły nie mogą narzekać na nadmiar pracy czy niskie zarobki. O osiągnięciach często lepiej nawet nie wspominać. Żenująco wygląda znana dziennikarka, która zarabia ze 20 tysięcy miesięcznie, wypominająca nauczycielom „kokosy” poniżej średniej krajowej. Cynicznie brzmią zarzuty samorządowców, którym przeszkadzają „specjalne przywileje” nauczycieli, ale którzy zupełnie nie widzą powodów do rozmów o przywilejach zapisanych w ustawie...





